Opinie pacjentów

- "Trafiłem do szpitala z podejrzeniem zakrzepu krwi (Trombozy). Sprawę zlekceważono, po kilku dniach mnie wypisano. Nagle w nocy zacząłem się dusić. Wezwałem Krankenwagen. Na sygnale znowu do szpitala. Zator płuc. Prawie otarłem się o śmierć - opowiada pan Tomasz Davi z Neuss. - W szpitalu dowiedziałem się z polskiej gazety, o bioterapeutach z Recklinghausen. - Pani i Panu Wloszowski. Zrobiłem termin. Po kilku seansach w ich Praxis poczułem się dużo lepiej. Z niecierpliwością czekałem na wyniki badań. Tomografia wykazała, że zator płuc ustąpił. Badania naczyń dotkniętych trombozą potwierdziły, że żyły są już drożne w 80-90 procentach. To, wprawiło mojego lekarza w osłupienie, bo stało się to tak szybko".

- "Strasznie cierpiałam na bóle stóp, kolan oraz kości ud, w ogóle nie mogłam chodzić, bolał mnie kark, ból promieniował do łokci i obydwu dłoni. Do tego miałam arytmię serca. By móc jakoś egzystować brałam bardzo mocne leki przeciwbólowe. Lekarze nie umieli mi pomóc, byłam zrozpaczona. „Jak tonący brzytwy się chwyta” - zadzwoniłam do Recklinghausen i zrobiłam termin. – Po drugiej wizycie z radością zauważyłam, że przestały mnie boleć kolana, serce się uspokoiło i bije normalnie. Po kilku kolejnych seansach całkiem zanikł ból stóp i bóle w krzyżu. Jestem pewna, że gdyby nie te wizyty u p. Adriana, to po dziś dzień cierpiałabym nadal" – Maria Bystroń-Adamczyk, Lohne.

- "Dopadło mnie coś strasznie nieciekawego - nowotwór jajnika. Lekarze zalecili natychmiastową operację i pod ich naporem wyraziłam zgodę. Dopiero leżąc w szpitalu zaraz po operacji przypomniałam sobie, że to przecież pani Kasia i pan Adrian pomogli mi w praktycznie beznadziejnej sytuacji parę lat temu. Pojechałam do Recklinghausen i dzięki ich działaniu nie musiałam mieć chemioterapii i teraz po kilku badaniach, lekarze stwierdzili, że jestem zdrowa. Zresztą sama to czułam". Alexandra Utnick, Duisburg

- "Miałam problemy wieku przekwitania, skoki ciśnienia, uderzenia gorąca, bóle głowy, brzucha - opowiada Renata Granat. Ginekolog zalecił plastry hormonalne. Po kilku tygodniach dostałam zapalenia szyjki macicy i lekarze po konsultacjach stwierdzili, że to może być efekt działania hormonów. Kazali je odstawić, zapisali jakieś inne leki, zalecili operację. Ale ja postanowiłam najpierw spróbować u pani Kasi. I po trzech tygodniach zapalenie minęło. Po tych seansach zauważyłam też, że przestają mi puchnąć nogi, boleć stopy. Chodziłam więc dalej i to także ustąpiło. Ustabilizowało mi się też ciśnienie" – dodaje pani Renata.

- "Astma, dychawica już mi żyć nie dawała. Byłam w sanatoriach ale ataki stale powracały. Dusiłam się. Lata to trwało. Aż z rok temu trafiłam do pana Wloszowskiego, bo mnie koleżanka na Kurze namówiła. I dzięki bogu. Bo po pierwszej wizycie miałam jeszcze lekki atak. Potem już nigdy. Mogę znów żyć jak człowiek, a nie jak jakiś inwalida” - mówi pani Alicja Rautenbach dojeżdżająca do p. Adriana z Siegen.

- "Od ładnych kilku lat doskwierały mi bóle kolan, miałam kłopoty z chodzeniem, zwłaszcza po schodach. Do tego wszystkiego męczyła mnie astma. Leczyłam się u lekarzy ale nie na wiele się to zdało. Astma dusiła jak przedtem, kolana bolały dalej. Na początku listopada trafiłam do Praxis p.Wloszowskich – trudno w to uwierzyć ale bóle kolan bezpowrotnie minęły. Pomogło mi także na astmę" - pani Gisela Kapanke z Königswinter.

- "Miałam zwyrodnienie prawego kolana. Prawie w ogóle nie mogłam chodzić, co krok to jakby ktoś szpilki wkładał. Najgorzej było chodzić po schodach. Lekarze nie dawali mi żadnej nadziei na poprawę o ile nie poddam się operacji. W zasadzie już pogodziłam się z tym ale po tym jak przeczytałam w Info-Tips o praxis p. Wloszowskich, pojawiła się jakaś iskierka nadziei. Spróbuję, pomyślałam i zrobiłam termin. Do tego jeszcze dolegała mi astma i żołądek. Po pierwszych seansach czułam się nieco lepiej ale zdecydowanej poprawy zwłaszcza z kolanem nie było. Jednak jak mówi przysłowie „ co się odwlecze to nie uciecze”, po siódmym zabiegu kolano przestało boleć. Tak po prostu, nie boli. Astma też się uspokoiła, żołądek przestał doskwierać. Jestem bardzo szczęśliwa, bo chyba ta operacja nie będzie potrzebna" - Bogumiła Grunow, Rodenberg.

- "Od dawna cierpiałam na astmę alergiczną. Niedawno dołączył do niej uporczywy katar. W pewnym momencie miałam już problemy z mówieniem, oddychaniem. Laryngolog stwierdził polipy w nosie i zalecił operację. Bałam się bo wiem, że polipy raz usunięte odrastają. A całej tej kuracji zawsze towarzyszy duży ból. Od lat sporo ciepłych słów czytałam i słyszałam o panu Wloszowskim, więc pomyślałam, że spróbuję. Już po pierwszych seansach poczułam się dużo lepiej. Teraz nie dolega mi ani astma, ani katar, oddycham i mówię normalnie" – mówi pani Maria Dropala.

- Od wielu lat chorowałam na neurodermitis (atopowe zapalenie skóry). Po każdym wysiłku, czy też zdenerwowaniu dostawałam palącej, bolesnej wysypki na twarzy, szyji ramionach i dekolcie. Wyglądało to odrażająco wręcz obrzydliwie a do tego piekący, momentami nie do zniesienia rwący ból zwalał mnie z nóg. Pomimo leczenia kortisonem nie mogłam wtedy wykonywać najprostszych czynności. Od stycznia tego roku doszła do tego silna depresja. Trafiłam do szpitala. Czternastodniowy pobyt w klinice pomógł tylko na chwilę, już na drugi dzień po wyjściu wszystko wróciło. Byłam załamana, bezradna, nieszczęśliwa. Męczyłam się strasznie. Nadzieja jednak umiera ostatnia. Za radą znajomej, pod koniec maja trafiłam do Praxis p. Wloszowskich w Haltern am See. Uznałam, że muszę spróbować innej metody znalezienia zdrowia, niż lekarski gabinet, recepta, apteka. Dziś błogosławię dzień, w którym podjęłam tę decyzję, bo stało się coś niewyobrażalnego, coś o co się modliłam latami. Po dwóch, trzech wizytach wysypka zaczęła zanikać a po kolejnych sześciu zanikła zupełnie. Po każdym seansie będąc już w domu zauważyłam, że jestem mocniejsza, silniejsza a wysypka nawet jak się pojawiła, to następnego dnia sama znikała. Tak samo było z depresją, z dnia na dzień czułam się stabilniej, lęki również ustąpiły. Terapia u p. Adriana nasączyła mnie na nowo siłami, po prostu chce się żyć. Nie muszę więcej brać antydepresantów ani kortisonu. A wszystko wyłącznie dzięki dotykowi rąk. Dziękuję, naprawdę bardzo dziękuję. Maria, Irena Kroll – Gelsenkirchen.

Często  potrafi  pomoc  naturoterapeuta.  Bo  pomaga  organizmowi  usunąć praprzyczynę alergii. I powoduje, że znika ona definitywnie. Przekonała  się  o  tym  pani  Katarzyna  Kurt  ze  Schwerte.  Ta  młoda  kobieta cierpiała na urtikarię (pokrzywka), dość rzadki rodzaj alergii.

  -”...Najgorsze  było  to,  że  od  marca  tego  roku  urtikaria  się  tak  nasiliła,  że  ataki dopadały  mnie  codziennie,  zazwyczaj  rano.  Pojawiała się  brzydka,  czerwonawa, swędząca  opuchlizna,  bąble.  Wyglądałam  jak  upiór.  Co  gorsza  puchnło  mi  też  w gardle, nie mogłam oddychać. Dusiłam się! Nie raz wzywałam pogotowie, ratowano mnie w szpitalu. Tradycyjne metody leczenia przynosiły mierne rezultaty. Chwilowe polepszenie i ponowne  pogorszenia.  Coraz  mocniejsze  leki.  Żadnego efektu.  Spróbowałam  już wszystkiego.  Wtedy  właśnie  moja  mama,  spytała:  A  tego?  I  położyła  przede  mną Info-Tips.  Wskazała  na  artykuł  o  Adrianie  Wloszowskim.  Początkowo  parsknęłam śmiechem,   i   zapytałam:   „Wierzysz   w   te   bzdury?   ”      Ale   po   wyjściu   mamy kilkakrotnie  pochylałam  się  nad  tekstem,  czytałam, zastanawiałam  się,  czytałam. Wreszcie zdecydowałam się spróbować. Już  po  pierwszym  seansie  czułam  się  znacznie  lepiej, ataki  pokrzywki  osłabły.    Po czterech  seansach  byłam  wręcz  zaskoczona!  Po  raz  pierwszy  od  bardzo,  bardzo dawna nie miałam przez kilka dni ataków urtikarii. Po kilku kolejnych wizytach u p. Adriana ataki zanikły zupełnie.” - opowiada Katarzyna Kurt.

Było to trzy miesiące temu. Dziś pani Katarzyna jest już zdrowa, a przejścia kilku poprzednich miesięcy wspomina jak najgorszy horror. -  Przez  tyle  tygodni  faszerowałam  się  chemią.  Strach  pomyśleć,  jak  niewiele brakowało, a odrzuciłabym myśl o uzdrowicielu. Bo nauczono mnie, że człowiek taki jak  ja,  wykształcony,  nie  powinien  wierzyć  w  takie „czary-mary”.  Dziś  jednak wiem, że energia przekazywana przez p. Adriana i p. Kasię potrafi uleczyć mnóstwo schorzeń.

Strony